Blog I'm Dominika Polak prosi o zaakceptowanie plików cookie związanych z działaniem strony internetowej. Więcej informacji o plikach cookie i przetwarzaniu danych osobowych można znaleźć w Polityce ochrony prywatności.późniejAKCEPTUJE

Maj 14, 2019

Jak reagować, gdy spotykamy osoby z niepełnosprawnością?

Czy osoby niepełnosprawne kogokolwiek obchodzą?

Narodziny chorego dziecka, dziecka z niepełnosprawnością oznaczają dla rodziców oraz jego rodziny początek całkowicie innego życia. Codzienna huśtawka emocji, codzienne zadawanie pytań, na które nikt nie jest w stanie udzielić nam odpowiedzi. Codzienność, która już nie jest taka jak kiedyś.

Nie tylko od naszego nastawienia zależy, czy pogodzimy się z sytuacją, która nas spotkała. Bardzo duże znaczenie ma także nastawienie społeczeństwa i ludzi, których spotykamy na swojej drodze.

Ale czy w dzisiejszym świecie, świecie Internetu – świecie obrazkowym, świecie kultu ciała, świecie idealnego przedstawiania swojego życia, osoby z niepełnosprawnością kogokolwiek obchodzą? Niepełnosprawność to pojęcie bardzo szerokie. Nigdy nie wiesz, czy kiedyś ten temat nie będzie dotyczył także Ciebie, Twojego dziecka lub kogoś z Twojej rodziny. Dlatego warto już teraz zrozumieć, że to my jesteśmy odpowiedzialni za to jak osoby z niepełnosprawnością są odbierane przez otoczenie.


Narodziny dziecka z niepełnosprawnością oznaczają, że wychodzisz poza normę

Urodzenie dziecka z niepełnosprawnością powoduje, że wychodzisz poza nawias tego, co wszyscy uważają za „normalne” – normalne jest przecież urodzenie dziecka zdrowego. Okres ciąży to czas zaklinania rzeczywistości – oby tylko było zdrowe. A jeżeli rodzi się chore to co?

W momencie, gdy rodzi się dziecko z niepełnosprawnością wychodzisz poza normę i musisz szybko nauczyć się, że będziesz czuła wyrzucona się poza nawias normalnego życia. Skąd będziesz to wiedzieć? Bardzo szybko uświadomią Ci to reakcje otoczenia. Ludzie zaczną zachowywać się w Twoim towarzystwie nienaturalnie.

Uporczywe „wpatrywanie się” lub uciekanie wzrokiem, nieustanne pytania „co się stało”, szeptanie i pokazywanie palcami. Nie byłam na to przygotowana. Wiem, że w większości są to naturalne reakcje na „inność”. Wierzę, że nie są podszyte wrogością. Ja też w przeszłości reagowałam podobnie. Ja też współczułam, litowałam się nad osobami z niepełnosprawnością, zdarzyło mi się odwrócić wzrok, gdy nie wiedziałam jak mam zareagować. Wszystko jednak się zmieniło, kiedy to my staliśmy się powodem dla którego ludzie się patrzą, mówią, pokazują i szepczą. Stanęłam po drugiej stronie. Chciałabym zmienić reakcje otoczenia. Ale czy da się je zmienić?

Niepełnosprawność należy oswoić

Pierwsze godziny życia z Ignasiem pamiętam jako strach. Nie wiedziałam, co robić i jak robić, żeby nie zrobić mu krzywdy. Pierwsze tygodnie to nauka, akceptacja sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. Pierwsze miesiące życia z dzieckiem z niepełnosprawnością powodują, że do codziennego życia wkrada się normalność. Czas płynie, a ja zauważam, że relacja z dzieckiem niepełnosprawnym niczym nie różni się od tej, jaką mam ze zdrowym dzieckiem – z Nadią. Ignaś w każdej chwili pokazuje mi, że jest „normalnym” chłopcem. Nie patrzę na niego przez pryzmat jego ograniczeń. I właśnie to jest odpowiedź na pytanie, które zadałam powyżej. Czy da się to zmienić? Da się! Należy jedynie niepełnosprawność oswoić, ale żeby tego dokonać, należy się otworzyć na osoby z niepełnosprawnością. Nie bać się ich, nie izolować. Empatia nic nie kosztuje, ale zmienia bardzo dużo. Może czas się przełamać i spróbować zrobić nieco więcej?



Aby zrozumieć to, co „inne”, należy się do tego zbliżyć i poznać. Widok osób niepełnosprawnych na ulicach polskich miast to niestety nadal coś wyjątkowego, dlatego niewiele osób przywykło do traktowania takich osób w sposób naturalny. Nie musisz czuć się niezręcznie, gdy spotykasz osobę niepełnosprawną, ale żeby tego dokonać musisz przestać myśleć stereotypowo. Osoba niepełnosprawna to CZŁOWIEK. Ma swoje zainteresowania, smutki, radości. Niepełnosprawność to jedna z wielu jego cech, co wspaniale pokazuje film „Nietykalni” (Tym, którzy nie oglądali, serdecznie polecam). Osoba niepełnosprawna chce normalnie żyć i nie potrzebuje litości.

Niepełnosprawność to zjawisko wielopłaszczyznowe. Może być trwała, znaczna, okresowa, rokująca całkowity lub częściowy powrót do sprawności. Może być cechą, która mniej lub bardziej zmienia warunki osobiste człowieka. Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale jeżeli będziemy głośno mówić o niepełnosprawności, być może uda nam się wyeliminować negatywne reakcje społeczeństwa. Niepełnosprawność jest integralną częścią osób, których dotyka, ale sama w sobie nie charakteryzuje tych osób.

Nie wpatruj się

Nie wpatruj się, nie przyglądaj. Nie szepcz za plecami. Nie pokazuj palcami. Niepełnosprawność rodzi ciekawość, ale jako osoba dorosła i empatyczna (mam nadzieję, że właśnie takie osoby czytają ten tekst) wykaż się odrobiną kultury osobistej i spróbuj postawić się na miejscu tej osoby. Ignaś jest jeszcze bardzo mały i nic nie rozumie, ale ja przez rok jego życia niejednokrotnie czułam się jak zwierzę w ZOO (inaczej nie umiem tego określić). Wyobraźcie sobie, że siedzicie w poczekalni lub jesteście na placu zabaw i czujecie wzrok kilku osób nieustannie na sobie. Osoby te szepczą, odwracają się, zdarzyło mi się nawet, że bezczelnie zaglądały do wózka. Nikomu z Was nie życzę, abyście czuli się tak, jak czujemy się wówczas my. Nie czujesz się wtedy jak człowiek, czujesz się jak przedmiot w muzeum o którym się mówi. Jestem dorosła i wiem, że osoby, które zachowują się w ten sposób zapominają o kulturze osobistej, ale czy wyobrażacie sobie co może czuć dziecko, które od najmłodszych lat jest wytykane palcami?

Jeżeli mijacie lub spotykacie osobę z niepełnosprawnością możecie na nią zerknąć, to normalny odruch, ale nie wpatrujcie się w nią, nie szepczcie, nie śmiejcie się i nie pokazujcie palcami. Powstrzymajcie ciekawość, dla chcącego nic trudnego. Wierzę, że się uda.

Nie uciekaj w obawie przed popełnieniem gafy

Mówiąc lub pisząc o osobach z niepełnosprawnością nie używaj określeń, które są dla nich krzywdzące: kaleka, inwalida, upośledzony, przykuty do wózka.

Jeżeli powiesz „chodźmy” do osoby jeżdżącej na wózku inwalidzkim, „do widzenia” do osoby niewidomej lub „dam sobie rękę uciąć” do osoby, która jest po amputacji, uwierz mi, że nic się nie stanie. Są to zwroty powszechnie używane. Wypowiedziane spontanicznie, czasami bez przemyślenia nie spowodują, że osoba ta poczuje się urażona. Chyba, że mówisz podobne rzeczy z premedytacją, z chęcią sprawienia przykrości. W moim otoczeniu bardzo często słyszę podobne zwroty frazeologiczne (przykładowo: „to ma ręce i nogi”, „stanąć na własnych nogach”), zwracam na nie uwagę, to normalne, ale nie krytykuję osoby, która je wypowiada. Jeżeli oczekuję normalności od osób, które spotykam, to ja również staram się nie być przewrażliwiona.

Podobnie jest z reakcjami dzieci, które widzą wadę Ignasia. Jeżeli będąc z dzieckiem spotykacie osobę z niepełnosprawnością, nie uciekajcie w obawie przed ewentualną gafą, którą może zrobić dziecko. To właśnie reakcje dzieci powinny uczyć nas tolerancji, empatii i naturalności. To także nasza postawa, fakt że na placu zabaw będziemy pozwalać naszym dzieciom bawić się wraz z osobą z niepełnosprawnością będzie najlepszą dla nich lekcją. Jeżeli dziecko zapyta się nas, co się stało osobie z niepełnosprawnością, odpowiedzmy spokojnie. Nie zabieraj dziecka, nie uciekaj.

Litość nic nie pomoże

Nie współczujcie osobie z niepełnosprawnością ani jego rodzinie, a jeżeli masz ochotę pocieszyć taką osobę, dokładnie przemyśl swoje słowa. Litość nic nie pomoże. Często dostaję wiadomości w stylu: „Współczuję Ci. On jest taki biedny” lub „Płakać mi się chcę, on tak bardzo chce chodzić.”, „Biedaczek.” Co mam wówczas odpowiedzieć? Mam wrażenie, że to ja powinnam pocieszać nadawcę takiej wiadomości. Jeżeli ja nie uważam, że on jest biedny, a ludzie tak, to może rzeczywiście tak właśnie jest? Jeżeli ja od samego początku staram się pokazywać, że Ignaś nie różni się od dzieci zdrowych, pięknie sobie radzi, a ludzie nadal widzą w nich kogoś biednego? To, co powinnam jeszcze zrobić? Mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Jeżeli nie wiecie co powiedzieć, lepiej nie mówcie nic.

Dużo bardziej wolę wiadomości, w których ktoś docenia jak Ignaś się rozwija, a nie skupia się na tym, że jest chory. „Pięknie sobie radzi.”, „Zuch chłopak”, „Wojownik”. Nie skupiajmy się na ograniczeniach osoby z niepełnosprawnością, ale na jej możliwościach. Nie podkreślajmy tego, że ma pewne ograniczenia. Należy szanować dziecko, a nie patrzeć na niego przez pryzmat jego ograniczeń. W kontaktach z innymi ludźmi osoby z niepełnosprawnością oczekują normalności, a nie rozczulania się. Podobnie jest z rodzicami. Rodzice nie chcą być odbierani przez pryzmat niepełnosprawności dziecka, chcą rozmawiać jak zwykli rodzice, chcą spotykać się, wyjść z domu, porozmawiać. Nie o tym, co ich spotkało, bo o tym rozmawiają codziennie w domu, w szpitalu, u lekarza, ale o zwykłych sprawach. Nie jesteśmy rodzicami dziecka z niepełnosprawnością. Jesteśmy rodzicami. Tak samo, jak inni.

Rozpoczęcie rozmowy od pytań o niepełnosprawność na pewno nie ułatwi kontaktu

Od samego początku nie ukrywałam tego, że Ignaś urodził się z wadą wrodzoną nóżek. Mówię o tym i nie owijam w bawełnę. Jeżeli spotykasz osobę z niepełnosprawnością, to nie pytaj jej o jej przyczynę, nie rozpoczynaj od tego swojej rozmowy. Patrzenie na osobę jedynie przez pryzmat jej niepełnosprawności, wręcz potwierdzanie tego faktu ma bardzo poważne znaczenie. Osoba taka od początku czuje się wykluczona i „inna”, a to na pewno nie ułatwi kontaktu. Jeżeli rozpoczynasz rozmowę od faktu niepełnosprawności potwierdzasz, że nie interesuje Cie człowiek, ale jedynie chcesz zaspokoić własną ciekawość. Jak byś się czuł, gdyby Twój rozmówca rozpoczynał każdą rozmowę od problemów, które Cię dotyczą? Jedyne do czego mogę taką sytuację porównać to przesłuchanie – dlaczego? Kiedy? Po co? Jak? Sami widzicie, że nie jest to komfortowa sytuacja.

Jeżeli już dojdzie do rozmowy o niepełnosprawności spróbuj nie myśleć jedynie o sobie. Nie reaguj w sposób, który może urazić osobę z niepełnosprawnością lub jej rodzinę. „Ja bym nie dała rady. Dobrze, że moje dziecko jest zdrowe” – co byś czuł, słysząc coś podobnego? Ja czuję się urażona. Czuję się stygmatyzowana. Jest to idealny przykład braku empatii i braku szacunku. „Zawsze mogło być gorzej” – każda choroba, każda niepełnosprawność jest ciosem dla rodziców i dla osoby, którą dotyka. Zawsze mogło być gorzej, ale zawsze mogło być też lepiej.

Nie baw się w lekarza

Nie udawaj, że jesteś lekarzem. Nie doradzaj jeżeli ktoś Cię o to nie prosi. Nie porównuj do innych. Rodzice dzieci z niepełnosprawnością są najlepszymi specjalistami jeżeli mowa o chorobie ich dziecka. Żyją z nią codziennie. Rozmawiają z lekarzami. Rehabilitują. Czytają. Uczą się. Uwierz, że wiedzą prawie wszystko i robią wszystko, co w ich mocy, aby dziecku żyło się jak najlepiej. Fakt, że usłyszałeś o czymś w telewizji lub zobaczyłeś podobny przypadek w Internecie nie oznacza, że powinieneś mówić co powinniśmy zrobić, porównywać, doradzać i wygłaszać własne opinie na temat leczenia, rehabilitacji lub terapii.

Po prostu zapytaj

Jeżeli nie wiesz jak zachować się wobec osoby niepełnosprawnej, powiedz to. Kiedy urodził się Ignaś ja sama nie wiedziałam, jak mam go dotykać, żeby nie zrobić mu krzywdy. Podczas pierwszych spotkań z rodziną i przyjaciółmi także dostawałam pytania, czy jest dobrze trzymany, czy można dotknąć jego nogę. Było to naturalne zachowanie i nigdy nie poczułam się tym urażona.

Niepełnosprawność nie zaraża

Niepełnosprawność nie jest zaraźliwa. Jeżeli widzisz osobę z niepełnosprawnością, nie odsuwaj się od niej. Fakt, że urodziłam dziecko z wrodzoną wadą nie spowoduje, że wszystkie matki, które spotykam także urodzą chore dziecko. Opowiadanie o obawach przed urodzeniem chorego dziecka w obecności rodziców dziecka z niepełnosprawnością jest odzwierciedleniem kompletnego braku taktu, a także egoizmu. Odsuwanie się z dzieckiem od osoby z niepełnosprawnością, uciekanie, odwracanie. Takie zachowanie pozostawiam bez komentarza, a Wam pozostawiam je do oceny zgodnie z własnym sumieniem.

Nie wykluczaj

Osoby niepełnosprawne lub rodzice dzieci z niepełnosprawnością doskonale wiedzą jakie możliwości posiadają. Nie wykluczaj ich z jakichś działań tylko dlatego, że posiadają pewne ograniczenia. To dyskryminacja i pogwałcenie ich praw. Wiedziałeś o tym?

Jeżeli ktoś żartuje z osób niepełnosprawnych – zareaguj! Bierność powoduje, że godzisz się na zaistniałą sytuację.

Po prostu człowiek

Niepełnosprawność może spotkać każdego z nas. W każdym momencie życia. Większość osób uważa się za osoby wyrozumiałe i tolerancyjne, ale jak jest naprawdę? Czy Ty robisz coś, żeby niepełnosprawnym żyło się lepiej w naszym społeczeństwie? A może jesteś tym, który odwraca wzrok i udaje, że nie widzi?

Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Wam się otworzyć na osoby z niepełnosprawnością.

Pomoże Wam się otworzyć na drugiego człowieka. Po prostu.





To, że jesteś zdrowy, nie oznacza, że jesteś lepszy.

Bardzo dziękuję cudownym Mamom, które zechciały podzielić się ze mną swoimi przemyśleniami na temat zawarty we wpisie:

  1. Paulina – mama przepięknej Blanki
    https://www.instagram.com/salasinskapaulina/?hl=pl
  2. Ola – mama wojownika Wojtusia
    https://www.instagram.com/maly_wojownik_wojtus/?hl=pl
  3. Ola – mama przeuroczej Aurelki
    https://www.instagram.com/mama_i_wyjatkowedziecko/?hl=pl
18 KOMENTARZY

18
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
7 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
AniaBeataAgnieszkaAniaMonika Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gosia
Gość
Gosia

Bardzo mądre słowa, a przede wszystkim prawdziwe. Ja nie wiedziałam, że moje dziecko urodzi się chore. Wiadomość o chorobie spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Mój synek choruje na wrodzony przerost nadnerczy. Wygląda jak normalne, zdrowe dziecko ale to tylko pozory. Ma mnóstwo ograniczeń, a żeby mógł żyć musi przyjmować leki. Najbardziej bolą mnie słowa “najważniejsze żeby było zdrowe” a ja się tak zastanawiam co jeśli nie będzie? Nie oczekuję żadnego współczucia, a jedynie zrozumienia sytuacji w której się znalazłam. Często właśnie osoby z najbliższej rodziny nie potrafią zrozumieć tego przez co przechodzimy. Uważają, że jestem nadopiekuńcza ale… Czytaj więcej »

Iwona
Gość
Iwona

To bardzo ważne słowa. Moimi współpracownikami są między innymi osoby z niepelnosprawnością. Ich praca jest tak samo efektywna i wartościowa jak moja. Kaźdy z nas ms lepsze lub girsze dni, ale szczerze mówiąc przestałam zwracać uwagę na to że w jakimś aspekcie ktoś różni się od większości. Rozmawiamy na przeróżne tematy. Dla mnie każdy człowiek jest tak samo ważny, każde spotkanie z czlowiekiem ubogaca mnie, bez względu na to czy jest bardziej lub mniej sprawny w jakimś zakreie, ma podone lub odmienne zdanie, kulturę czy religię.

Anna
Gość
Anna

Dziękuję. Zwykle boję się, że urażę kogoś, a po przeczytaniu tego tekstu wiem, że należy być po prostu życzliwym i normalnie reagować. Pozdrawiam ❤

Gosia
Gość
Gosia

Bardzo lubię czytać Pani wpisy, jest w nich coś takiego że czyta się je lekko 🙂 zaciekawił mnie ten wpis bo mimo iż mam 25 lat czuje się sparaliżowana gdy spotykam dziecko niepełnosprawne np. U lekarza, nie wiem co mam zrobić, jak się zachowywać aby nie urazić Mamy i dziecka swoim zachowaniem, A udawanie że są oni niewidoczni też wydaje mi się być głupie. Nie uczą tego w szkole(nawet medycznej) , nikt nie mówi jak się zachować spotykając mamę z niepełnosprawnym dzieckiem. Miałam kontakt z niepełnosprawnymi dziećmi i były one traktowane normalnie, jednak w obliczu pojawienia się matki tego dziecka… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Mój synek w sierpniu kończy 2 latka i jeszcze nie chodzi często ludzie pytają się ale jak to nie chodzi w tym wieku dzieci chodzą to ja na to z uśmiechem będzie pora to będzie chodził 😉

Ewa
Gość
Ewa

Bardzo fajny i przydatny wpis. Sama mam czasami problem z tym jak się zachować, bo ostatnią rzeczą którą chciałabym zrobić to urażenie,sprawienie przykrości osobie niepełnosprawnej bądź rodzicom takiej osoby. To nie ciekawość,ale nadmierne skupianie się na tym,żeby nie zachować się przypadkiem nieodpowiednio, mogą sprawiać, że zaczynam zachowywac się nie do końca naturalnie.
Ma Pani wspaniałe dzieciaki,a one mają szczęście, że mają takich rodziców , dużo zdrówka dla Waszej rodzinki 😉 😘
Trzymam z całych sił kciuki za pierwsze kroki Ignacego ✊✊

Monika
Gość
Monika

Dużo mądrych słów, o takich sprawach trzeba mówić. Ja jestem dorosłą osobą, mojej niepełnosprawności nie widać. Zawsze gdy np. zaczynałam pracę w nowym miejscu nigdy nie “chwaliłam się” swoją chorobą. Chciałam oszczędzić sobie właśnie tych wszystkich pytań, spojrzeń. I przede wszystkim dlatego, że chciałam być po prostu traktowana NORMALNIE. To jest kluczowe moim zdaniem. Nie chcę współczucia, “lepszego/specjalnego”traktowania. Nie chcę plotek i wyśmiewania. Wiem z czym się zmagam, wiem że może czasem mam trudniej niż inni, właśnie dlatego, dla własnej higieny psychicznej chcę być traktowana NORMALNIE. 😉

Ania
Gość
Ania

Piękny tekst !!!!!!
Pracuje w przedszkolu w którym są także dzieci z różnymi orzeczeniami. Tylko w mojej grupie są dzieci z niepełnosprawnością ruchową. I jak cudownie widzieć Dzieci które bawią się wspierają i nie zauważają różnicy. Dla nich to takie naturalne.
Uprzedzenia ludzi są w ich głowach i najgorzej jeśli przekazują je dalej swoim dzieciom.
Bądźmy dla Siebie dobrzy. Tak po prostu!!!!!

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Dominika nie chcę Cię martwić, ale widziałam filmik na insta z Twoimi dziećmi. Może powinnaś pójść z Nadią do logopedy, niepokojące jest to, że ona w ogóle nie wypowiada wyraźnie żadnego słowa!!! Nie odbierz tego jako złośliwość, mam też dzieci i ja na Twoim miejscu byłabym mocno zaniepokojona 🙁 A tak, to dzieciaczki słodkie 😙

Beata
Gość
Beata

kłopotliwe wydają się zawsze pytania mojego dziecka a właściwie nie jej pytania a moje odpowiedzi, bo co mam powiedzieć mojemu dziecku? Wiem że to dziecko takie jak każde inne i mama kocha je tak samo mocna jak ja moje i tak mówię mojemu dziecku, ale moja córka wymaga odpowiedzi na pytania i czuje się zawstydzona odpowiadając „chłopiec ma chore nóżki”, boje się ze ten chłopiec nie poczuje się dobrze że ja mówię iż on ma chore nóżki ale nie umiem jeszcze rozmawiać z moim dzieckiem o takich sprawach, jak to przekazać naturalnie by nie powiedzieć nic nieodpowiedniego?

Ania
Gość
Ania

Dziękuje za ten tekst. Myśle ze jest on głosem wielu ludzi.